GULASZ WOŁOWY Z PIECZARKAMI I BOCZKIEM

Lubię poznawać nowe smaki i próbować przepisów z różnych krajów. Jednak co jakiś czas wracam do naszych tradycyjnych potraw i tak jest właśnie z gulaszem wołowym podawanym z kaszą gryczaną i ogórkiem kiszonym. To klasyka, która kojarzy mi się z kuchnią mojej mamy i babci. Podejrzewam, że każdy ma jakiś własny sposób na przygotowanie takiego gulaszu, w moim najważniejsze jest mocno zrumienione mięso, czerwone wino, bulion, pieczarki i boczek. Świetnie rozgrzewa w chłodne dni, jest esencjonalny, aromatyczny i pysznie smakuje też następnego dnia. Możemy go podać z ryżem lub ziemniakami, ale ja najbardziej lubię z kaszą i ogórkiem kiszonym, posypany kawałkami chrupiącego boczku.

Przepis:
800 gramów wołowiny (u mnie karkówka)
2 cebule
2 ząbki czosnku
100 gramów wędzonego boczku
1 – 2 łyżki oleju
100 ml czerwonego półwytrawnego wina
100 ml bulionu
2 łyżeczki mielonego kminku
2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku (najlepiej wędzonej)
1/4 łyżeczki ostrej papryki w proszku
2 listki laurowe
sól i pieprz
250 gramów pieczarek

Wołowinę kroimy w 2 – 3 cm kostkę. Boczek kroimy w kostkę lub paski. Cebulę kroimy w małą kostkę, czosnek przeciskamy przez praskę. W garnku z grubym dnem rozgrzewamy olej, dodajemy boczek i smażymy do zrumienienia. Skwarki odkładamy na talerzyk. Na wytopionym tłuszczu smażymy mięso z obu stron na dużym ogniu, aż będzie ciemno brązowe (kawałki mięsa nie powinny się stykać). Dodajemy cebulę, czosnek, kminek, papryki, listki laurowe i smażymy mieszając minutę. Wlewamy wino, gotujemy około 2 minuty, dolewamy bulion. Zmniejszamy ogień, przykrywamy garnek i gotujemy na małym ogniu przez 35 minut. Pieczarki kroimy na cienkie plasterki. Dodajemy do gulaszu, mieszamy, przykrywamy i gotujemy przez około 15 minut. Doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy posypany kawałkami boczku z kaszą gryczaną i ogórkiem kiszonym. Smacznego :)

DESER POMARAŃCZOWO-CZEKOLADOWY

Jesień sprawia, że mój apetyt na słodycze wzrasta. Stąd kolejny wpis, dotyczący deseru. Bardzo lubię połączenie owoców i czekolady, dlatego deser zawiera i czekoladę i pomarańcze, ale w postaci dwóch pysznych lekkich kremów. Krem owocowy inspirowany angielskim kremem cytrynowym „lemon curd”, w którym cytryny zastąpiłam pomarańczami. Krem czekoladowy jest odobny do musu czekoladowego, ale troszkę lżejszy. Deser fajnie się komponuje, jest bardzo prosty, niezbyt słodki i apetycznie wygląda. Możemy nakładać oddzielnie warstwy kremu lub je wymieszać i wtedy powstanie marmurkowy wzorek. Nawet niewielka porcyjka od razu poprawia humor w długie jesienne wieczory, przynajmniej na mnie tak działa :)

Przepis:
(krem pomarańczowy)
1 średnia pomarańcza (sparzona)
2 jajka
80 gramów cukru pudru
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
50 gramów masła
125 gramów serka mascarpone

(krem czekoladowy)
125 gramów serka mascarpone
1 tabliczka gorzkiej czekolady (100 gramów)
1 łyżka masła
1 łyżeczka cukru waniliowego
80 ml śmietanki

Z pomarańczy ścieramy skórkę i wyciskamy sok (powinno być 60 – 70 ml). W rondlu z grubym dnem mieszamy wszystkie składniki, z wyjątkiem masła, podgrzewamy na małym ogniu mieszając trzepaczką. Gdy pojawią bąbelki gotujemy jeszcze około pół minuty, zestawiamy z ognia, dodajemy masło i mieszamy energicznie, aż masło się rozpuści. Gdy krem będzie letni dodajemy mascarpone i energicznie mieszamy do połączenia składników.
Czekoladę, śmietankę, cukier i masło rozpuszczamy powoli w kąpieli wodnej. Odstawiamy na chwilę, następnie miksujemy mascarpone z rozpuszczoną czekoladą, aż masa będzie gładka. W szklanych naczyniach nakładamy warstwę kremu czekoladowego, warstwę kremu pomarańczowego i dekorujemy listkami mięty lub kawałkami pomarańczy. Podajemy od razu lub przechowujemy w lodówce (wtedy wyjmujemy na 10 minut przed podaniem). Smacznego :)

PUSZYSTE CIASTO DROŻDŻOWE Z FIGAMI

Przepis na ciasto jest bardzo łatwy, podobny do przepisu na drożdżowe z czekoladą, gruszką i żurawiną i jak zwykle najwięcej czasu zajmuje oczekiwanie na wyrośnięcie ciasta. Tym razem do ciasta dodałam skórkę z cytryny i kandyzowaną skórkę cytrynową, co sprawiło, że ciasto jest aromatyczne i delikatnie pachnie cytrusami. Wierzch to niezwykle słodkie figi, które oprócz fantastycznego smaku, pięknie wyglądają i powodują, że ciasto prezentuje się bardzo efektownie. Całość jest lekka, aromatyczna i bardzo apetyczna, polecam nie czekać, aż ciasto całkiem ostygnie po upieczeniu, ale spróbować, gdy figi na wierzchu są ciepłe, mięciutkie i słodkie.

Przepis:
350 gramów mąki pszennej
7 gramów suchych drożdży (1 opakowanie)
70 ml ciepłego mleka
szczypta soli
60 gramów cukru
3 jajka (w temperaturze pokojowej)
100 gramów stopionego i wystudzonego masła
skórka otarta z cytryny
2 łyżki kandyzowanej skórki cytrynowej
5 świeżych fig pokrojonych na kawałki
2 łyżki roztopionego masła

cukier puder do posypania

Drożdże wsypujemy do miseczki, mieszamy z ciepłym mlekiem oraz 1/3 łyżeczki cukru, odstawiamy na 10 minut. Do dużej miski przesiewamy mąkę, skórkę cytryny, kandyzowaną skórkę, dodajemy sól, drożdże z mlekiem, cukier, roztrzepane jajka i masło. Mieszamy łyżką, następnie wyrabiamy przez 10 minut, żeby powstało gładkie, elastyczne ciasto. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia na 60 minut(powinno podwoić swoją objętość). Wyrośnięte ciasto uderzamy dłonią, żeby je odpowietrzyć i wyrabiamy około 3 minuty. Dłońmi formujemy kwadratowy placek. Kwadratową formę (bok 21 – 23 cm) smarujemy masłem i posypujemy cienko mąką. Do formy przekładamy ciasto, na wierzchu wciskamy delikatnie kawałki fig. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około 45 minut do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Ciasto odkrywamy, skrapiamy 2 łyżkami stopionego masła, wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po upieczemy ciasto posypujemy cukrem pudrem. Smacznego :)

ZUPA KREM Z FASOLI

Jesień i zima, to pory roku, gdy u mnie w domu bardzo chętnie jemy zupy. Im niższa temperatura, tym bardziej mamy ochotę na coś smacznego, zdrowego, pożywnego i rozgrzewającego. Niestety nie zawsze mam czas na długie gotowanie i wtedy przydają się takie pomysły jak ten, czyli prosta i błyskawiczna zupa krem z czerwonej fasoli z dodatkiem wędzonego boczku, czosnku i natki pietruszki. Bardzo gęsta, aromatyczna i sycąca, a co równie ważne gotowa w 15 minut.

Przepis:
2 puszki czerwonej fasoli (u mnie gotowanej na parze)
4 ząbki czosnku pokrojone w paski
100 gramów wędzonego boczku pokrojonego w kostkę
1 łyżka oliwy
szczypta ostrej papryki w proszku
sól i pieprz
3 – 4 szklanki bulionu lub wody (gorącej)

Dodatki: śmietana, natka pietruszki

W garnku o grubym dnie rozgrzewamy oliwę, wkładamy boczek i smażymy na średnim ogniu przez 2 minuty, dodajemy czosnek, fasolę, paprykę i mieszamy, smażymy minutę. Dolewamy bulion lub wodę, zagotowujemy. Miksujemy zupę na gładko, doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy gorącą z kleksem śmietany i sporą ilością natki pietruszki. Smacznego :)

DESER WARSTWOWY Z KONFITURĄ Z KUMKWATÓW

Fantastyczny deser, który można zrobić prawie od ręki z gotowych składników: bezy, jogurtu, owoców, orzechów i miodu. Fajnie chrupiąca beza, kremowy grecki jogurt, posiekane orzechy skropione miodem, soczyste owoce to świetna kompozycja smaków i struktur. Jednak największą atrakcją jest konfitura z kumkwatów. Do tej pory nie znałam tych ślicznych mini pomarańczy o owalnym kształcie, pochodzących z Chin, ale ostatnio zauważyłam je w sklepie i postanowiłam się z nimi zapoznać. Według mnie niezbyt nadają się do jedzenia na surowo, natomiast w formie konfitury z dodatkiem wanilii i imbiru smakują wspaniale. Przepis na deser nie jest bardzo precyzyjny, bo ilość składników zależy od tego w jakich naczyniach chcemy podać deser, w małych szklankach, czy wysokich pucharkach. Liczba warstw też zależy od naszych preferencji. Na pewno warto przygotować konfiturę z kumkwatów, bo to prawdziwa eksplozja smaków, którą możemy wzbogacać desery i ciasta :)

Przepis:
pokruszone bezy
jogurt grecki
posiekane orzechy (u mnie laskowe)
miód
owoce (u mnie winogrona)
(konfitura)
100 gramów kumkwatów
2 łyżeczki cukru waniliowego
80 gramów cukru trzcinowego
1/2 cytryny
1 łyżeczka imbiru w proszku
50 ml wina białego
25 ml wody

Zaczynamy od przygotowania konfitury. Myjemy bardzo dokładnie kumkwaty, odcinamy zielone końcówki po łodyżce, przecinamy owoce najpierw na pół, a potem na ćwiartki lub w paski. Usuwamy ewentualne pestki. Umytą cytrynę kroimy na małe kawałki, usuwamy ewentualne pestki. W rondelku podgrzewamy cukier z winem, dodajemy kumkwaty, imbir, cukier waniliowy, wodę i cytrynę. Gotujemy na małym ogniu przez około 35 minut mieszając od czasu do czasu. Odstawiamy konfiturę, aby ostygła.
W pucharkach lub szklankach umieszczamy kolejno warstwy deseru: pokruszoną bezę, orzechy, miód, owoce, jogurt i konfitury. Warstwy można powtórzyć, w zależności od wysokości szklanek i naszego apetytu. Smacznego :)

SAŁATKA W STYLU SUSHI

Sałatka inspirowana niedawnym udziałem w warsztatach kulinarnych poświęconych sushi. Nie jest to klasyczne sushi, a potrawa przypominająca zdekonstruowane sushi. Sałatka zawiera składniki właściwe dla sushi, czyli ryż, jako podstawa i dodatki takie jak: łosoś, sprasowane wodorosty, świeży ogórek, papryka, ale podane bez zawijania. Uzupełnienie stanowi wyrazisty sos na bazie sosu sojowego, octu, oliwy i musztardy. Nazywam to danie sałatką, chociaż właściwie to możemy ją podać, jako lekkie danie obiadowe, albowiem całość jest delikatna, a jednocześnie pożywna, albo na kolację. Sałatka jest kolorowa, ładnie się prezentuje na talerzu, mnie szczególnie podobają się błyszczące kawałki wodorostów. Fajne danie nie tylko dla fanów sushi.

Przepis:
1 szklanka ryżu
150 gramów łososia wędzonego na ciepło
1 mała papryka czerwona lub żółta
1/2 ogórka
1/2 płatu sprasowanych wodorostów
(sos)
3 łyżki sosu sojowego
2 łyżki octu winnego lub do sushi
1 łyżeczka musztardy
3 łyżki oliwy
2 łyżki wody
pieprz

Ryż gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. W tym czasie, obieramy i kroimy paprykę w cienkie paski długości około 3 cm. Ogórka kroimy w poprzek na dwie części. Odcinamy wierzchnią zieloną warstwę bez pestek i kroimy na cienkie słupki. Wodorosty rozrywamy na małe kawałki, które prażymy na suchej rozgrzanej patelni teflonowej przez około 2 minuty. Na talerzu rozkładamy ugotowany ryż, na nim układamy kawałki łososia, paprykę, ogórka i posypujemy kawałkami wodorostów. Składniki sosu mieszamy dokładnie w zakręconym słoiczku. Sos podajemy w osobnej miseczce, żeby każdy skropił sałatkę ilością sosu według własnego gustu. Smacznego :)

SZWEDZKIE KOTLECIKI Z MARYNOWANYMI BURACZKAMI

Mielone z ziemniakami i buraczkami to klasyka polskiej kuchni znana nam już od przedszkola. Kotlety mielone to popularne danie również w innych krajach. W Szwecji popularne klopsiki i kotleciki wzbogaca się różnymi dodatkami, w tym np. marynowanymi warzywami. Szwedzka kuchnia nie jest mi szczególnie znana, ale kotleciki z dodatkiem marynowanych buraczków i kaparów bardzo nam smakowały i na pewno pojawią się ponownie na naszym stole. Szwedzkie kotleciki to fajna odmiana od tradycyjnych mielonych, o zupełnie innym bogatszym smaku. Kotleciki są bardzo lekkie, soczyste z delikatnym smakiem buraczków, troszkę zaostrzonym kaparami. Polecam na ciepło na rodzinny obiad lub na zimno na kanapki.

Przepis:
400 gramów mielonego mięsa
1 jajko
1/2 cebuli
3 łyżki drobno posiekanych marynowanych buraczków
1 łyżka drobno posiekanych kaparów
1 łyżka śmietany
1 łyżka zalewy z buraków
3 łyżki bułki tartej (plus bułka tarta do panierowania)
1 łyżka masła
pieprz i sól
masło klarowane lub olej do smażenia

Cebulę drobno kroimy i podsmażamy na rozgrzanym maśle przez około 2 minuty, aż zmięknie. W misce mieszamy mięso i pozostałe składniki na gładką masę. Zwilżonymi dłońmi formujemy małe kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy z obu stron na rumiano. Smacznego :)

CIASTO DROŻDŻOWE Z CZEKOLADĄ, GRUSZKĄ I ŻURAWINĄ

Zauważyłam, że jak do tej pory nie umieściłam żadnego wpisu o cieście drożdżowym, więc szybciutko uzupełniam ten brak. Jak przy każdym drożdżowym, przepis jest bardzo łatwy, a najwięcej czasu zajmuje oczekiwanie na wyrośnięcie ciasta. Samo ciasto świetnie smakuje, bo jest lekkie i puszyste. Oczywiście bardzo ważne są również użyte dodatki. Jak przy każdym drożdżowym dokładamy owoce lub inne składniki na które mamy ochotę. Ja zdecydowałam się na troszkę jesieni w postaci soczystych gruszek, kwaskową suszoną żurawinę, to już bardziej zimowy smak i czekoladę, która pasuje do każdej pory roku. Polecam nie czekać, aż ciasto całkiem ostygnie po upieczeniu, ale spróbować jeszcze ciepłe, gdy kryje w środku kawałki rozpuszczonej czekolady, a na wierzchu pełne jest mięciutkich słodkich gruszek.

Przepis:
350 gramów mąki pszennej
7 gramów suchych drożdży (1 opakowanie)
70 ml ciepłego mleka
szczypta soli
60 gramów cukru
3 jajka (w temperaturze pokojowej)
100 gramów stopionego i wystudzonego masła
70 gramów gorzkiej czekolady, pokruszonej na kawałeczki
2 gruszki obrane, pokrojone na kawałki
łyżeczka soku z cytryny
garść suszonej żurawiny
2 łyżki roztopionego masła

cukier puder z cynamonem do posypania

Drożdże wsypujemy do miseczki, mieszamy z ciepłym mlekiem oraz 1/3 łyżeczki cukru, odstawiamy na 10 minut. Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy sól, drożdże z mlekiem, cukier, roztrzepane jajka i masło. Mieszamy łyżką, następnie wyrabiamy przez 10 minut, żeby powstało gładkie, elastyczne ciasto. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia na 60 minut(powinno podwoić swoją objętość). Wyrośnięte ciasto uderzamy dłonią, żeby je odpowietrzyć i wyrabiamy około 3 minuty. Dodajemy czekoladę i delikatnie staramy się wmieszać ją w ciasto. Dłońmi formujemy kwadratowy placek. Kwadratową formę (bok 21 – 23 cm) smarujemy masłem i posypujemy cienko mąką. Do formy przekładamy ciasto, na wierzchu wciskamy delikatnie kawałki gruszek skropione sokiem z cytryny, pomiędzy gruszki dokładamy żurawinę. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około 45 minut do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Ciasto odkrywamy, skrapiamy 2 łyżkami stopionego masła, wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po upieczemy ciasto posypujemy cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem. Smacznego :)

DYNIA FASZEROWANA MIĘSEM I RYŻEM

Dynia faszerowana w całości to jedno z piękniejszych jesiennych dań. Niedawno przygotowałam zupę krem z dyni, później sałatkę z pieczonej dyni, ale to jeszcze nie koniec sezonu dyniowego i teraz przyszła pora na dynię, jako danie główne. Pieczona dynia faszerowana ryżem, mięsem, z aromatem tymianku i lekką nutką gorczycy bardzo nam smakowała. Do farszu nie dodaję sera, ani bułki tartej, więc jest lekkie i delikatne. Dynia świetnie pasuje na obiad lub pożywną kolację, np. na Halloween. Używam dyni hokkaido ze względu na wspaniały kolor i smak oraz jej dodatkową zaletę, czyli cienką skórkę, której nie trzeba obierać. To danie proste, a jednocześnie efektowne.
Przepis:
1 dynia hokkaido (o wadze 1,2 – 1,5 kg)
100 gramów ryżu
1 cebula drobno posiekana
300 gramów mielonego mięsa (ja użyłam piersi indyka)
2 jajka
1 łyżka masła
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka tymianku
1/2 łyżeczki zmielonej gorczycy
1/2 łyżeczki pieprzu

Ryż gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. W tym czasie z umytej i osuszonej dyni odcinamy górną część, łyżką usuwamy pestki i włókna. Środek dyni nakłuwamy widelcem i nacieramy 1/2 łyżeczki soli, tymiankiem i połową gorczycy. Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy cebulę i mięso, smażymy na średnim ogniu, mieszając i rozgniatając grudki mięsa. Dodajemy, ryż, roztrzepane jajka i pozostałe przyprawy. Mieszamy składniki farszu. Nadzienie wkładamy do środka dyni, dociskając mocno. Dynię przykrywamy odkrojoną górną częścią. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Dynię umieszczamy w naczyniu żaroodpornym, wlewamy 1/2 szklanki wody i wstawiamy do pieca. Pieczemy przez 80 minut (w trakcie pieczenia możemy uzupełnić wodę). Wyjmujemy z piekarnika, czekamy 5 minut i kroimy na części. Smacznego :)

POLĘDWICZKI WIEPRZOWE Z SOSEM Z BORÓWEK AMERYKAŃSKICH

To jest danie z rodzaju tych, które przydają się, gdy chcemy szybko przygotować coś prostego, pysznego i eleganckiego. Warto mieć pod ręką takie przepisy, kiedy goście zapowiadają się w ostatniej chwili, a nie mamy czasu na długie przygotowania. Polędwiczka wieprzowa to mięso bardzo delikatne, dlatego nie wymaga długiego smażenia, czy pieczenia. Mocno zrumienione i podpieczone polędwiczki pozostają jędrne i soczyste. Sos ma delikatny słodko-kwaskowy smak, który bardzo lubię. Niebanalne połączenie mięsa i owocowego sosu, które na pierwszy rzut oka wydaje się ekscentryczne, a jednak świetnie się komponuje. Sos ma jedwabistą konsystencję z nutką wyrafinowanego smaku octu balsamicznego. Fajne danie, gdy chcemy zaskoczyć rodzinę lub gości.

Przepis:
2 łyżki klarowanego masła lub oleju
2 polędwiczki wieprzowe o łącznej wadze około 800 gramów
sól i pieprz
(sos)
1 łyżeczka masła
200 gramów borówek amerykańskich
1 łyżka miodu
3 łyżki octu balsamicznego
sól i pieprz

Piekarnik rozgrzewamy do 230 stopni. Umyte i dokładnie osuszone polędwiczki doprawiamy solą i pieprzem. Na patelni (najlepiej takiej, którą można wstawić do piekarnika) rozgrzewamy mocno masło lub olej. Polędwiczki smażymy ze wszystkich stron do mocnego zrumienienia. Patelnię z mięsem wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 16 – 17 minut. (Jeśli nie możemy patelni wstawić do piekarnika, to mięso przekładamy do wysmarowanego tłuszczem naczynia, które wcześniej ogrzewamy w piekarniku). W tym czasie przygotowujemy sos. W rondelku rozpuszczamy masło, wsypujemy umyte i odsączone borówki, dodajemy miód i ocet. Smażymy na małym ogniu około 10 minut. Doprawiamy solą i dużą ilością pieprzu. Sos przecieramy przez gęste sitko, żeby pozbyć się skórek i pestek. Polędwiczki wyjmujemy z pieca, czekamy 5 minut, żeby mięso odpoczęło, kroimy w plastry o grubości około 1 cm, układamy na talerzu i polewamy sosem lub sos podajemy osobno. Smacznego :)